niedziela, 15 września 2013

Rozdział 3

Obudziłam się około 10.00. Ciocia Debby zaprosiła dziś nas na godzinę 13.00, dlatego poszłam obudzić Mel. Ciągle przewracała się z boku na bok, dlatego włączyłam radio. Akurat leciała piosenka One Direction - "Live While We're Young". Mel od razu się obudziła. Zaczęłyśmy tańczyć i śpiewać. Rozpoczęła się bitwa na poduszki. Było super. Kiedy nastąpił koniec piosenki jęknęłyśmy niezadowolone i poszłyśmy się szykować. Ubrałam się w to a Mel w to. Wyszłyśmy o 12.40. Ciocia bardzo ucieszyła się na nasz widok. Długo rozmawiałyśmy.
Nagle poczułam wibrację telefonu w kieszeni. Wyszłam pod pretekstem skorzystania z toalety. Wyjęłam komórkę. Na wyświetlaczu komórki zobaczyłam "Od : Zayn" Przeczytałam wiadomość. Omal nie podskoczyłam.
"Moglibyśmy się dziś spotkać? Wiem, że znamy się bardzo krótko, ale chciałbym Was gdzieś zabrać :)"
Boże uchowaj! Zayn do mnie napisał. Po chwili zastanowienia odpisałam :
"Hm... No dobrze, a o której?"
Znów poczułam wibraje.
"Będę czekał o 16.00"- napisał.
Spóściłam wodę i wyszłam z toalety. Spojrzałam na zegarek. Była 15.03, a prezcież musiałam się jeszcze wyszykować!
-Ciociu, posiedziałyśmy już trochę. Chyba będziemy sie zbierać.
Mel posłała mi pytające spojrzenie.
-Eh, no dobrze, skoro musicie już iść... Ale obiecajcie że niebawem znów mnie odwiedzicie. Młoda nie jestem i w takim pustym domu nie mam co robić.
-A może tym razem pani odwiedzi nas?- zapytała Mel.
-Mów do mnie ciociu, złotko. - uśmiechnęła się ciocia.
-No dobrze, ciociu.- odparła przyjaciółka.
Porzegnałyśmy się i wyszłyśmy do domu.
-O co chodzi?- zapytała Mel.
-Zayn do mnie napisał! Chce nas gdzieś zabrać!- pisnęłam.
-Zartujesz.
-No nie!
-Boże! Idziemy, prawda?
-Pewnie, ale ma być o 16.00, więc jak chcesz zdążyć to rusz tyłek!- powiedziałam przyspieszając kroku.
Kiedy dotarłyśmy do domu była 15.16. Pędem wskoczyłam do łazienki. Nie zdążyłam dosuszyć głowy, kiedy wparowała Mel. Ubrałam się w to, a Melly założyła to. Potem lekki make-up (nie lubimy zbytnio się malować) i byłyśmy gotowe. Zayn czekał już na nas pod domem.
-Fajnie wyglądacie.- powiedział z uśmiechem.
-Dziękujemy.- odpowiedziałyśmy. Mel rzuciła mi znaczące spojrzenie.
Zayn zaparkował samochód trochę dalej, więc musieliśmy się kawałek przejść. Po 5 minutach siedzieliśmy już w samochodzie. Był bardzo zadbany, a w środku czuć było zapach męskich perfum. -Gdzie jedziemy?- zapytałam.
-Niespodzianka.- uśmiechnął się.
Po 10 minutach dotarliśmy do jakiegoś dużego, pięknego domu.
-Gdzie jesteśmy?- zapytała Mel.
-Dowiecie się.- odparł.
Weszliśmy do domu. Był taki piękny i wielki. Można się było w nim zgubić. Dosłownie. Z pokoju na przeciwko od wejścia dochodziły jakieś żeńskie i męskie głosy oraz śmiechy, a to co ujrzałam potem dosłownie zwaliło mnie z nóg. Siedziało tam czterech chłopaków i dwie dziewczyny (domyśliłam się że są to pozostali członkowie zespołu One Direction, ale dziewczyn już nie poznałam).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz